Po Just Cause oczekiwałem naprawdę wiele. Nie wiem w zasadzie na jakiej podstawie, bowiem od początku gra lansowana była jako GTA w o wiele ładniejszej oprawie – a osobiście totalnie nie trawię gier tego typu, z nim samym włącznie. Być może nadzieje jakie wiązałem z tym tytułem spowodowane były naprawdę atrakcyjnie wyglądającymi screenami, być może intrygująco „wymyślonym” głównym bohaterze albo czymś tam jeszcze innym. Istotny jest jedynie fakt że pognany jakimś impulsem kupiłem grę za niecałe 7 dyszek.

Już samo pudełko trzymane w dłoniach przyprawiało o różne miłe odczucia. Krwawa czerwień, skromny czarno-biały wizerunek bohatera a’la Che Chuevara, ogólna stonowana elegancja. No, no „sexy” pomyślałem… Również atrakcyjnie prezentuje się instrukcja która choć z pozoru jest zwykłą typową dla gier „książeczką” to po otwarciu okazuje się byc podana w nader ciekawej formie gazetki „San Esperito Vanguardia”. Wszelkie informacje dotyczące gry zaś „ukryte” są pod postacią różnorakich artykułów.

Dodatkowo warte uznania jest to, że w instrukcji (posiadam wersję PL i taką też będę oceniał) nie ma raczej błędów, literówek. Wszystko zrobione jest starannie. Ok, koniec przynudzania. Wkładamy czerwoną niczym flaga ZSRR płytkę DVD do czytnika i po kwadransie można spokojnie oddać się przyjemności grania w Just Cause.

Zanim jednak do tego dojdzie, wypada chociaż po łebkach przyjrzeć się klawiszologii, zwłaszcza, że – co jest akurat dla mnie zaskoczeniem – klawiszy funkcyjnych jest naprawdę dużo. Niestety chłopaki z Avalanche Studio kiepsko te kwestie zrealizowali. Wyobraźcie sobie, że gracz musi OSOBNO zdefiniować (o ile nie zamierza grać na ustawieniach domyślnych…) guziki zarówno do kierowania samochodem, jaki i łodzią czy samolotem, tym samym trzeba po „enty” raz wpisywać że „ruch do przodu – strzałka w górę” itp. Ok, wiem, wiem – 99% społeczeństwa gra WSAD’em a więc i konfiguracja domyślna zapewne większość graczy zadowoli, niemniej są jeszcze na świecie tacy neandertalczycy jak ja, którzy wolą do kierowania postacią czy pojazdami używać strzałek, a co za tym idzie, nim przystąpią do gry to srodze się „naklikają” definiując przyciski osobno do każdego typu pojazdów – co w sumie nie ma większego sensu.

Dodatkowo irytujący jest fakt, że w zależności od prowadzonego typu pojazdów należy użyć innych guziczków by z niego wyskoczyć, otworzyć spadochron itp. Nie pozostaje nic innego jak nauczyć się tego na pamięć, bo z intuicyjnością system sterowania w Just Cause ma niewiele wspólnego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *